pl.NETWORK

Ringgity, Kuala Lumpur, Petronas Twin Towers i Batu Caves, czyli dzień dobry Malezjo!

4 komentarzy

lynxialicious
52
17 dni temuSteemit6 min czytania

Pierwsze skojarzenie z Malezją? Oczywiście - Kuala Lumpur i Petronas Twin Towers. Czy coś ponadto? Nie? No właśnie - potwierdzam, w samym KL raczej niewiele jest do podziałania. Całe szczęście, że całkiem niedaleko jest Batu Caves. A co to takiego? A przeczytajcie poniżej, nie wypada tak od razu wszystkiego zdradzać ;)

KL - Kuala Lumpur

Ciocia Wikipedia podpowiada, że po malezyjsku Kuala Lumpur oznacza błoniste ujście. Szczerze? W życiu bym na to nie wpadła, ale człowiek uczy się przez całe życie, nieprawdaż? Zatem błoniste ujście czego? Dwóch malezyjskich rzek, no przecież! Nie znacie Klang i Gombak? No ja nie znałam ;) High five Wikipedia!

IMG_20180923_212653_441.jpg

Jak dotrzeć do miasta bliźniaczych wież Petronas?

Jeśli ruszacie z Singapuru, możecie sobie oszczędzić lot samolotem, nawet AirAsia (coś w stylu azjatyckiego Ryanair’a czy Wizzair’a). Koszty autobusiku są zdecydowanie mniejsze, a przy okazji moglibyście po drodze odwiedzić Malakkę - bardzo malowniczą miejscowość na południu Malezji. Jak to mówią mądry Polak po szkodzie i ja oczywiście najpierw kupiłam bilet, a później pomyślałam żeby sprawdzić inne opcje. No cóż, na pewno kiedyś wrócę do Malakki, czemu nie ;)

Jeśli ruszacie skądś indziej, no to cóż, przybywajcie hahahahaha! Tak serio, to trasę znam jedynie z lotniska w KL ;)

Z lotniska na dworec centralny KL Sentral (tak, Sentral przez S, nie przez C ;)), najlepiej i najtaniej dotrzeć autokarem, którego koszt wynosi 12 ringgitów (MYR) i podróż trwa ok. 1,5 h. Inną opcją są pociągi, ale tutaj cena zdecydowanie wyższa - ok. 55 MYR lub taxi - tutaj szczerze mówiąc nawet się nie pytałam, cena pewnie zaporowa ;) A z KL Sentral, już możecie podjechać gdziekolwiek różnymi innymi kolejkami. Ceny za bilety tutaj również są uzależnione od trasy, którą chcemy pokonać, ale generalnie są to naprawdę grosze. To co, czas zacząć malezyjską przygodę, czyż nie? ;)

IMG-20181007-WA0001~2.jpg

Pierwsze wrażenia

Dwie rzeczy od razu rzuciły mi się w oczy w drodze do naszego hostelu - że singapurskie „świeże” powietrze to już tylko wczorajszy sen oraz to, że Malezyjczycy naprawdę bardzo dobrze mówią po angielsku. Szczerze, to spodziewałam się angielskiego na poziomie Tajów :P A tak serio, to nie wiem czy wiecie, ale Malezja niegdyś była kolonią brytyjską, stąd też język angielski jest ich drugim oficjalnym językiem. Co więcej, podobnie jak Singapurczycy, Malezyjczycy mają swoją „odmianę” angielskiego - zwaną Manglish. Niezła wyobraźnia ;)

Kolejna rzecz, to gościnność i uprzejmość - Malezyjczycy (w sumie jak większość mieszkańców Azji południowo - wschodniej) są super uprzejmi i mili. I bardzo pomocni, o tak!

Nie wiem czy wynika to z faktu, iż Malezja jest krajem muzułmańskim, czy też może trochę zgapili liczbę zakazów od swoich południowych ziomków, ale również tutaj możemy spotkać bardzo dużo zakazów. Najzabawniejszy obrazek dla mnie osobiście był taki, który mówił, że nie wolno się całować, tudzież obowiązuje zakaz nieprzyzwoitych zachowań :) I jest zakaz żucia gum! ;)

P_20180922_134330~2.jpg

A skoro już o religii mowa, to pierwszy raz w życiu spotkałam się z wydzielonymi specjalnie dla kobiet wagonami pociągowymi lub miejscami do siedzenia na peronie kolejowym. No drogie panie, laski w Malezji mają coś od życia :P

Petronas Twin Towers

Do 2004, aż przez 6 lat, budynek ten był najwyższy na świecie. Teraz są to „tylko” najwyższe bliźniacze wieże świata. Czy dalej robią wrażenie? Oczywiście, że tak, ale… obecnie wzniesiono bardzo dużo innych, niższych, ale zawsze wysokich, budynków. Także troszeczkę mam wrażenie, że obecnie Petronas ginie pośród innych budynków.

Dla mnie osobiście fajnie było zobaczyć na żywo budynek, tudzież bliźniacze wieże, gdzie Sean Connery i Catherine Zeta-Jones śmigali w filmie „Osaczeni” i chcieli dokonać największego skoku ever u progu millennium. Zwłaszcza wieczorem Petronas „robi robotę” i prezentuje się nadzwyczaj pięknie.

P_20180921_195417~2.jpg
Widok z Helibar

Co poza tym ma KL do zaoferowania?

Szczerze? Niewiele. Warto śmignąć sobie na chwilę na Dataran Merdeka, czyli plac związany z ogłoszeniem niepodległości kraju. Niedaleko są całkiem ładne budynki Sułtana Abdula Samada i Narodowe Muzeum Włókiennictwa. Coś więcej? Eeee… no poleciłabym jeszcze jedno miejsce - Helibar - bardzo fajna miejscówka na drinka, gdzie w „gratisie” dostaniecie wejściówkę na dach baru, z którego super widać Petronas Twin Towers. Drinki też mają niczego sobie ;)

P_20180921_124325~2.jpg
Budynek Sułtana Abdula Samada

P_20180921_124349~2.jpg
Narodowe Muzeum Włókiennictwa

Jeden dzień na KL i uciekaj później do Batu Caves

Zaledwie 13 kilometrów od Kuala Lumpur można się wybrać za zawrotną kwotę 2,6 MYR do jaskiń Batu. Czy warto? Zdecydowanie tak! Sama wycieczka nie powinna Wam zająć więcej niż 3 - 4 godziny (z wyjazdem i przyjazdem z KL Sentral).

P_20180922_124136~2.jpg

Jaskinie zostały odkryte pod koniec XIX wieku i stanowią bardzo ważne miejsce pielgrzymek hinduistów. Dlatego też jak już dojedziecie do Batu Caves, szukajcie wielkiego, ba! ogromnego złotego posągu Murugana. Mierzy on bagatela prawie 43 metry i robi spore wrażenie :) Równie dobre wrażenie robią kolorowe schodki, a dokładnie 272 schodki, które zabiorą nas bezpośrednio do jaskiń. Spokojnie nie zmęczycie się „wspinaczką”, a jeśli nawet czegoś Wam będzie brakować, to na dole będą czekać na Was liczne stoiska z wszelakimi pierdołami i przekąskami.

P_20180922_130653~2.jpg

Ile taka impreza kosztuje zwykłego, całkiem nieleniwego podróżnika? Mniej niż 10 ringgitów (sam transport). Jeśli natomiast nie chce Ci się poświęcić kilku minut i poszukać w Internecie najtańszego transportu, to na mieście chłopaki będą chcieli Cię skasować na uwaga 90 ringgitów. Poważnie, patrzcie sami:


P_20181007_101336_1.jpg

Zresztą reszta "wycieczek" też jest mocno cenowo zawyżona. Ciekawe czy dużo klientów chłopaki mają ;)

Pamiętajcie jeszcze o jednej rzeczy - jest to święte miejsce dla hinduistów, zatem weźcie ze sobą chustę żeby okryć nogi, lub po prostu wypożyczcie chustę na miejscu za 3 ringgity :)

Koszty życia w KL

Ile kosztuje życie w stolicy Malezji? Nie jest wybitnie drogo, absolutnie nie. No może jeśli chodzi o alkohol, to trochę przegięcie, ale w końcu nie ma co się dziwić - kraj muzułmański ;) Także za piwko duże w barze zapłacicie ok. 24 MYR, czyli nieco ponad 20 ziko. Pamiętajcie, że zawsze możecie się załapać na happy hours ;) Szamka od kilku ringgitów w górę. Świeże owocki, soczki również się znajdą :P Pamiątki też nie są jakieś mega kosztowne - za trzy magnesy zapłacicie ok. 15 ringgitów.

Po Bangkoku, Singapurze (nie wliczając w to Sentosa) i Kuala Lumpur już naprawdę wystarczy mi dużych miast. Zgiełku, miejskiej dżungli i często mega słabego powietrza. Dlatego też wraz z jedną z moich kompanek wyruszyłyśmy na Perhentian Kecil, wyspę na północny-wschód Malezji. Podjęłyśmy całkiem duże ryzyko jako że jest początek sezonu deszczowego, a z nim wiąże się potencjalne zamknięcie wysp. I rzeczywiście pierwszy przystanek na drodze na wyspy - Kota Bahru nie napawał optymizmem. Co się dalej wydarzyło i co Perhentian ma do zaoferowania - o tym w kolejnym poście =)

Cześć i czołem!

Karola

Komentarze

SortujNajlepsze