pl.NETWORK

Wspomnienia z Frontu #23: Ślub

36 komentarzy

hallmann
61
16 dni temuSteemit3 min czytania

43126143_331549870945075_6504831053302071296_n.jpg

Pierwotnie ślub miał być się we Lwowie, tylko z rodzicami i świadkami. Ostatecznie jednak zdecydowaliśmy się z @foggymeadow na Kraków. Zresztą czerwcowy wylot Agi do Londynu i terminy kościelne nie dawały nam wielkiego pola manewru.

I tak oto 29 września AD 2018 zawarliśmy związek małżeński. O 12.00 w kolegiacie św. Anny mój stary przyjaciel Wielebny Krigers, odprawił Mszę Św. i pobłogosławił nasz związek. Potem odbyło się przyjęcie weselne. Małe, z dość ograniczoną liczbą gości.

Poniżej kilka "obrazków" z tego dnia.

Hiszpańska Inkwizycja

Do Krakowa przyjechaliśmy przed czasem. Po 11.30 weszliśmy do zachrystii, aby dopełnić formalności. Mój brat czekał. Niestety świadkowa Agi utknęła w korku. Po kwadransie czekania zaczęliśmy myśleć nad planem B. Pierwsza myśl okazała się być najlepsza: Gośka (@sarna), z którą minęliśmy się w bramie. Propozycja została przyjęta z entuzjazmem. I jak się później okazało była przepowiedziana w kartce z życzeniami...

IMG_4193.jpg

IMG_4192.jpg

Tak.

Nikt się nie spodziewał Hiszpańskiej Inkwizycji!

Kazanie

Kazanie było wyśmienite. Wygłosił je ks. Krzysztof zwany też Krigersem - kompan z pierwszego okresu tarnowskiego, jeden z ojców założycieli Towarzystwa Michała Archanioła. Oczywiście nie obyło się bez nawiązań do patrona, którego święto przypada 29 września (przypadek?). Było też trochę o sztuce. Nawet o Stryjeńskiej. Przede wszystkim jednak Wielebny Krigers mówił o tym, co najważniejsze.

Przysięga

Był to najistotniejszy moment tego dnia. Wypowiedzieliśmy kilka słów i już nie było odwrotu. Wszystko się zmieniło, a zarazem nic się nie zmieniło. Czułem się trochę jak Bilbo Baggins wyruszający z Bag End... (pierścień od Golluma odebrałem nieco wcześniej)

Pieśni Rzeczypospolitey

Przyjęcie było niewielkie. W lokalu przypominającym trochę Królestwo Bez Kresu. Sporządzenie listy gości było chyba największą udręką całego "przedsięwzięcia". Niestety musiałem ograniczyć się tylko do TMA z tzw. "osi południowej".

Po obiedzie Halstein i Kotulbaum sięgnęli po gitary. Julia, która grała w kościele wyciągnęła wiolonczelę i jak za dawnych lat pośpiewaliśmy stare pieśni. Na koniec wykonałem piosenkę dla @foggymeadow.

IMG_8896.JPG

Musimy wejść w ciemny las
Poza ogniska jasny blask
Aby na opał zebrać drwa

Suche gałęzie i konary
Rzucić płomieniom korzeń stary
Bo dzięki temu ogień trwa

Musimy wyjść w nocy ziąb
Poza gorąca wąski krąg
Bo zgaśnie rozpalony żar

I tylko popiół się ostanie
Strawione ogniem pożądanie
Z dwojga niedopalonych ciał.

Kondominium

Po zmroku impreza nieco się rozkręciła. Nieco mniej było dyskusji, nieco więcej tańców. Nie było didżeja. Była playlista, nad którą dzień wcześniej siedziałem do północy.

Moment, który najbardziej utkwił mi w pamięci to pląsy z @foggymeadow do lecącego z głośników "Kondominium".

A potem kelnerki pytały, co to była za playlista. I brakowało tylko starosty weselnego, który by rzekł:

Każdy człowiek puszcza najpierw dobry bas, a gdy się nasłuchają, wówczas gorszy. Ty zachowałeś dobry bas aż do tej pory.

* * *

PS. Dziękujemy z @foggymeadow za wszystkie życzenia i za dedykowaną belkę na Steemchacie. To miłe. Było wiele wzruszeń.

Screenshot_2018-10-02 (•) Steem Chat(1).png

Komentarze

SortujNajlepsze