pl.NETWORK

Netflix dla graczy? Historia abonamentów z grami. Cześć III: Duży może więcej.

0 komentarzy

gameeit
53
15 dni temu7 min czytania

Do tej pory pisałem o usługach które w większości upadły, a co z tymi co żyją? Cóż, jest ich kilka. Na pierwszy ogień Origin Access. Usługa start miała w 2016 roku. W cenie 15 złotych miesięcznie mamy dostęp do sporego katalogu gier EA, w tym stosunkowych nowości jak BF 1 czy Dragon Age: Inkwizycja, ale też starszych tytułów i gier indie. Cenowo wygląda to o wiele lepiej niż większość subskrypcji i są to naprawdę solidne tytuły. Nie jest ich może zbyt wiele lecz nadrabiają ilością. Dodatkowo mamy opcję wykupienia pakietu "Premiere" dzięki czemu otrzymamy dostęp do każdej gry EA już na parę dni przed premierą. Cena? 60 zł, lub 420 zł rocznie, czyli 35 zł miesięcznie. Całkiem dobrze. 35 zł to nie tak dużo za dostęp do nowych gier. Jednak i to rozwiązanie ma pewien problem: niejako uzależniamy się od EA, bo raczej nie będziemy skłonni do kupowania innych gier skoro płacimy już abonament. Ostatecznie jeśli ktoś jest fanem produkcji Elektroników lub chce po prostu grać bez wydawania fortuny - powinien rozważyć subskrypcję. Przy okazji widać tutaj zupełnie inne podejscie ze strony dużego wydawcy który poświęca zyski z normalnej sprzedaży tytułu dla pewnych miesięcznych wpływów.

Czy jednak jest tutaj miejsce tylko dla dużego wydawcy? Nie wiadomo, od niedawna dostępny jest serwis Utomik, gdzie za 10 euro możemy kupić plan rodzinny (4 użytkowników) i uzyskać dostęp do dużej ale raczej słabej bibliteki gier. Nie znajdziemy tam nowości, głównie kaszanki, starocie i kilkanaście paroletnich hitów jak np. Batmany, Metro, Saints Row czy kilka ciekawych indyków. Portal kojarzy się z Oneplay, zwłaszcza w kwestii wyglądu, mam tylko nadzieję, że działa lepiej. Strona jest profesjonalna, baza gier trochę lepsza, a dział marketingu kusi 14 dniowym trialem, ale to wciąż ta sama droga którą szli poprzednicy z tym, że tutaj zainwestowano więcej pieniędzy. Osobiście nie wróżę sukcesu, czas pokaże czy miałem rację. Osobiście może skuszę się na trial i kupno 1 miesiąca żeby pograć w klasyki. Ciężko mi określić target Utomika, chyba są to rodziny w których nie gra się często, pytanie czy taka grupa byłaby w ogóle zainteresowana i czy nie posiada już np. konsoli zamiast peceta? Do tego dodajmy trudność z dotarciem do klienta końcowego, trzeba tutaj stosować tradycyjne środki jak reklama w telewizji, radiu, gazetach. Szczerze wątpię, że Utomik ma na to pieniądze.

Dobra, a co z konsolami? No niby mamy PS+ i Games with Gold , ale to kiepskie przykłady, coś bliżej do humble monthly niż bibiloteki. Co innego z Xbox Game Pass. Tutaj za 40 zł dostajemy około 200 tytułów dostępnych zarówno na Xbox One jak i poprzednią konsole - Xbox 360. Szczerze? To ma sens. Gry są dobre, brak tutaj zapychaczy, a stosunek ceny do jakości jest wręcz genialny. 40 zł to koszt starszej gry na naprawdę dobre promocji, konsole zawsze były droższe z racji tego, że producent ma pełną kontrolę nad tym co będzie się pojawiało na jego sprzęcie i ile będzie kosztowało. Tak więc jeśli miałbym dziś kupować Xbox One, to od razu brałbym Game Pass, zwłaszcza, że zdarzają się okazje aby zakupić np. 3 miesiące w cenie 2 itp. Najlepsze jest to, że ofera jest w zasadzie dla każdego, no dobra poza totalnym hardkorowcem który gra tylko w nowości. Przeciętny gracz, niedzielniak i dziecko znajdzie tutaj coś dla siebie i jest to argument aby wybrać konsolę Microsoftu a nie konkurencji. Z drugiej strony wciąż są pewne minusy - licencja może wygasnąć i tak naprawdę nie posiadamy gry na własność. Sądzę jednak, że to kwesia czasu aż gracze przekonają się, że dostęp do sporej biblioteki w ramach jednej opłaty jest lepszy niż kupowanie gier na własność.

A może pora już na granie w chmurze? Pamiętacie OnLive? PS Now wykorzystuje zapewne ich patenty. Na ten moment można grać głównie w gry z poprzednich generacji, co ciekawe nie tylko na PS 4, ale też na PC. Usługa jest dostępna w kilku krajach i na dobrą sprawę dopiero zaczyna. Podobnie jest z Geforce Now która to znajduje sie w zamkniętej becie, to znaczy nie takiej zamkniętej. Jak tylko kupicie zestaw z przystawką do telewizora i kontrolerem za około 999 zł! (Smart TV Box w cenie konsoli xd) to od razu będziecie mogli wypróbować usługę. Gracie na PC? Cóż, możecie się zgłosić i liczyć, że was wylosują. Jak na ten moment nie wiadomo ile będzie kosztował dostęp, jakie są gry (strona wspomina, że w abonamencie jest 50, próżno szukać jednak konkretów) i ogólnie o co w tym wszystkich chodzi. Dziwię się nieco, że gigant taki jak Nvidia stworzyło stronę która wprowadza bardziej w zakłopotanie niż dobrze prezentuje produkt. I ok, to dopiero beta (trwająca notabenę już kilka lat) więc sporo może się zmienić, ale serio, rynku po mojemu to nie zawojuje i padnie bardzo szybko pod obstrzałem gigantów.

I tak to mniej więcej wygląda w końcówce roku 2018. Do tej pory nie doczekaliśmy się udanej wersji Netflixa dla graczy, przynajmniej na PC. Konsole wydają się wygrywać w tej kategorii, głównie tym, że mogą monopolizować usługę (chociaż nie do końca czego przykładem jest EA Access) i zapewniać klientom więcej gier. Ci którzy kupowali licencje bardzo szybko umierali bo przekonanie gracza do opłacania abonamentu nie jest takie proste. Dalej lubimy mieć gry na własność, lub chociaż przypisane do konta. To się jednak zmieni. Giganci coraz łaskawiej patrzą na opcje wprowadzania subskrypcji bo uzależnia to gracza od ich produkcji, mogą więc, ograniczając koszty marketingu - oferować mu lepsze tytuły za wypadkowo niższą cenę. Ciekawym aspektem jest też streaming, którym interesuje się też EA - niedawne wykupienie Gamefly. Dużo przed nami, zapewne minie jeszcze kilka-kilkanaście lat aż zostanie poznany profil klienta który zdecydowałby się na gry w abonamencie. Jeśli miałbym wskazać kilka możliwych podejść to było to:

  • Serwis z grami indie. Nie oszukujmy się, pierwsza gra jest zazwyczaj grą która pozwala się bardziej wybić niż zarobić, tak więc formuła w której producent dostaje udział ze wspólnej puli w zależności od popularności jego tytułu mogłaby mieć sens (oczywiście należy uwzględnić różne czynniki jak gatunek, długość rozgrywki itp.) Miesięczna opłata za dostęp do niezależnych pozycji to nie tylko rozrywka, ale i aktywne wspieranie kultury, tej ubogiej i niedocenionej jak często ma to miejsce w przypadku małych zespołów.

  • Gry dla dzieci. Mało kto na to wpadł. Te produkcje są bardzo tanie, zwłaszcza jeśli nie są na licencji popularnej bajki czy książki (albo maskotek z marketu), można robić je na jedno kopyto - dzieci tego nie zauważą i nie starzeją się prawie wcale. Jeśli sami będziemy produkować takie gry - subskrypcja pod warunkiem prowadzenia sprzedaży kodów pre-paid w sklepach z zabawkami, dodawaniem ich do gazet itp. może być bardzo dobrym sposobem monetyzacji. Osobiscie wolałbym aby moje dziecko grało w dostosowane do niego, w jakiś sposób rozwijające je (czy to psychicznie czy motorycznie) niźli patrzyło się biernie w ekran telewizora. Gdyby więc taka subskrypcja kosztowała 10 zł miesięcznie - nawet bym się nie zastanawiał. Z drugiej strony pytanie czy jest to duży rynek, bo osobiście bardziej interesowało mnie podbijanie zamków w Heroes III, zabijanie potworów w Diablo i uciekanie przed orkami w Gothic.

  • Hybryda. A może tak podejść do tego w inny sposób? Z jednej strony zaoferować dużą bibliotekę, a z drugiej dać możliwość kupowania gier na własność? Możliwość przypisania np. raz w miesiącu wybrane przez nas tytułu do swojego konta tak by grać w niego niezależnie od tego czy opłacamy abonament. To z pewnością spodobałoby się klientom i uciszyłoby ich obawy odnośnie tego, że ich ulubione produkcje nagle znikną z serwisu.

Więcej pomysłów nie mam, wierzę jednak, że Netflix dla graczy jest tylko kwesią czasu i nasze dzieci czy wnuki nie będą wyobrażały sobie innego podejścia do rozgrywki. Ja tymczasem dziękuję Wam za to, że dobrneliście ze mną do końca tej ponad 30 letniej opowieści.

Źródła grafik
1
2
3
4



Artykuł autorstwa: @barbarossastudio, dodany za pomocą serwisu GameeIT

Komentarze

SortujNajlepsze