pl.NETWORK

Kryzys klimatyczny - po co się starać skoro nasz los jest przypieczętowany?

10 komentarzy

deepresearch
51
12 dni temuSteemit3 min czytania

Czołem Steemianie!

Już za niecałe dwa miesiące w Katowicach odbędzie się 24. szczyt klimatyczny ONZ, po raz kolejny głowy państw będę prześcigać się w pustych deklaracjach, czy może tym razem zapadną jakieś wiążące decyzje? Tymczasem naukowcy z Międzyrządowego Panelu ds. Zmiany Klimatu alarmują, że do 2030 roku musimy obniżyć emisję CO2 o 45% względem wartości z roku 2010, natomiast do roku 2050 do zera, jeśli chcemy myśleć o przetrwaniu. Brzmi niemożliwie? Na pewno ambitnie. Czas nagli coraz bardziej i kto wie, może to właśnie Katowice będą miejscem przełomowych decyzji mogących uratować naszą cywilizację.

Wiadomo za to z pewnością, na kogo po raz kolejny nie można liczyć, po wycofaniu się USA ze wcześniejszych uzgodnień polityka klimatyczna Trumpa była aż nadto oczywista. Od dawna uważam prawicowy ekstremizm podnoszący ostatnio łeb za gorzką ironię, natomiast po wpisie, na który natknąłem się dziś w Internecie, wszelkie granice absurdu zostały przekroczone. Administracja Trumpa sporządziła pewien raport na temat zmian klimatu.

Panie i panowie - Titanic tonie, orkiestra ma grać, wszyscy do sali bankietowej! Nic nie jesteśmy w stanie zrobić, więc po co się starać? Szalupy? Jakie szalupy?! Tońmy i przyjmijmy swój los z godnością. Chciałbym, żeby zostało to dobrze zrozumiane; według raportu zmiany są już nieodwracalne, więc po co się starać? Wcale nie musimy rezygnować z paliw kopalnych, bo i tak jesteśmy skazani na zagładę! To jest oficjalny raport. To jest polityczna rzeczywistość największej siły politycznej na świecie (a jednocześnie jednego z największych trucicieli)

Bez wątpienia żyjemy w czasach pełnych wyzwań, kryzys wydaje się byś wszechobecny -finansowy, społeczny, ekologiczny, edukacyjny, a każdy z nich jest tylko odbiciem głębszego kryzysu cywilizacyjnego; prawie każdy obszar naszego życia prosi się o nowe rozwiązania i bez wątpienia taki czas może być przytłaczający. Jest nawet pewna teoria, w którą ten raport wpisuje się doskonale; część ludzi utraciła już wszelką nadzieję, dla nich jedynym sensownych rozwiązaniem jest egoistyczne korzystanie na maksa do ostatniej chwili, tak jakby przyszłości miało rzeczywiście nie być. Warto jednak odwołać się do mądrości Chińczyków i pamiętać, że każdy kryzys wiąże się z potencjałem do zmiany na lepsze.

W końcu mamy już dostęp do niesamowitej technologii, warto zwrócić uwagę choćby na fakt, że zgodnie z prawem Swansona już wkrótce energia elektryczna z paneli słonecznych będzie niemalże darmowa. Budownictwo, rolnictwo, edukacja, transport, we wszystkich tych obszarach cały czas tworzone są nowe rozwiązania, które mogą nas uchronić przed zmianami klimatu. Warto o tym pamiętać i nie tracić nadziei.

Również każdy z nas jest w stanie dołożyć swoją cegiełkę do budowy nowego świata, przecież kryzys klimatyczny jest niczym innym jak wyrazem naszego zorientowania na wygodę, status i szybkie rozwiązania. Rodzimy się i żyjemy w przekonaniu, że nasz styl życia jest po prostu "normalny" i do tej pory to się sprawdzało, nadszedł jednak taki czas, że zostaliśmy zmuszeni do wyjścia ze strefy komfortu i szukania nowych rozwiązań. Wierzę, że naszymi codziennymi decyzjami jesteśmy w stanie zmienić świat w większym stopniu niż politycy latający z konferencji na konferencję.

Kultura, system operacyjny, zbiór praw i tradycji, "yyy, Panie, o czym Pan mówisz? Po prostu się żyje i tyle", bez względu na to, jak by to nazwać, jest coś, co musimy zmienić, jeśli chcemy przetrwać jako gatunek (i nie cofnąć się przy tym do epoki kamienia łupanego). Czy możemy wciąż cedować odpowiedzialność na polityków i liczyć, że ktoś rozwiąże nasze problemy za nas? Biorąc pod uwagę to jak dobrze władza dogaduje się z biznesem - szczerze w to wątpię.

Komentarze

SortujNajlepsze