pl.NETWORK

Szlakiem umocnień Wału Pomorskiego #4 - Góra Wisielcza

0 komentarzy

baro89
53
14 dni temuSteemit4 min czytania

Witajcie po nieco dłuższej przerwie w serii Szlakiem umocnień Wału Pomorskiego, ale już wracam z nowym miejscem na mapie, gdzie toczyły się walki o nasz kraj podczas II Wojny światowej. Dzisiaj pod lupę weźmiemy Górę Wisielczą, która znajduje się w małej miejscowości Strzaliny koło Tuczna.

strzaliny_img_0004.jpg
Naziemna część pozostałości po bunkrze

Góra Wisielcza

Góra Wisielcza to największy obiekt umocnień, który pozostał na Ziemii Wałeckiej po wojnie. Mimo, iż jego duża część została zniszczona, wciąż zachowały się podziemne korytarze, które w całym kompleksie mają około 800 metrów długości.

Obiekt usytuowany jest na wzgórzu, gdzie swoją warte pełniła Grupa Warowna "Wisielcza Góra".
Umocnienia powstawały na przestrzeni lat 1933-1938 i stanowiły najsilniejszy opór na terenach Wału Pomorskiego.

Skład Grupy Warownej "Wisielcza Góra"

W skład Grupy Warownej wchodziły:

  • 2 bloki wejściowe, który od zachodu był większy a od wschodu mniejszy,
  • 2 bloki dla obserwatorów artylerii, którzy mogli w łatwy sposób obserwować teren wokół góry
  • 2 bloki z kopułami 3-strzelnicowymi,
  • 2 bloki z kopułami 6-strzelnicowymi.

mapa-1.jpg
Uproszczony zarys korytarzy kompleksu

Wzdłuż głównego korytarza znajdowała się izba opatrunkowa, dwie izby dla żołnierzy oraz toaleta wraz ze zbiornikiem wody i fakaliów. Ponadto pomieszczenie dla dowódcy oraz łączności, a także kuchnia i magazyn. Kompleks miał własne źródło zasilania w energię elektryczną, system wentylacji i instalację wodociągową.

Tak rozbudowane pomieszczenia sprawiały, że żołnierze mogli przez wiele miesięcy przebywać na terenie umocnień bez wychodzenia poza ten rejon.

Walki o zdobycie góry

Na początku lutego 1945 roku Armia Czerwona dotarła do podnóża góry i tu natrafiła na silny opór ze strony niemieckiej. Po kilku dniach wymiany ognia, niemieccy żołnierze stracili nadzieję na wsparcie swojej armii, szczególnie, że nie mieli już łączności z innymi jednostkami. Posiadali jedynie informacje o zajmowaniu kolejnych miast przez oddziały polskie i radzieckie. Ostatecznie 11 lutego 1945 roku Niemcy zaczęli ewakuację i ucieczkę z kompleksu przed zdobywającą przewagę Armię Czerwoną i tego dnia kompleks został zdobyty.

Co zostało po kompleksie?

Na miejscu Wisielczej Góry pozostał jeden podziemny bunkier, który zachował się w dość dobrym stanie. Większość budowli została wysadzona i ograbiona.

Do dzisiaj można wejść do wewnątrz bunkra małym wejściem, który prowadzi schodami w dół (około 3 piętra) i przejść się korytarzem, który robi ogromne wrażenie na zwiedzających, szczególnie, że są one długie i zachowane w dobrym stanie. Jedynie część z nich jest zasypana.

DSC_0049.jpg
Korytarz w bunkrze

Zwiedzanie odbywa się wyłącznie z przewodnikiem po wcześniejszej rezerwacji daty oraz godziny.

Ciekawostka

Podziemne korytarze Grupy Warownej "Wisielcza Góra" upodobały sobie nietoperze. Mówi się, że jest to czwarte miejsce pod względem liczebności nietoperzy w Polsce, gdzie spędzają tutaj zimę. Doliczono się czterech gatunków tych ssaków: nocek duży, nocek Natterera, nocek rudy, gacek wielkouchy. Dlatego w okresie od września do kwietnia zwiedzanie może być utrudnione. Wszystko zależy od opiekunów bunkra jak i samych "gacków" oraz ich liczebności w danym sezonie.

news018_002.jpg
Zimujące nietoperze w bunkrze w Strzalinach

Moje odczucia odnośnie Góry Wisielczej

Wisielcza Góra to największy tego typu obiekt z czasów II wojny światowej na Pojezierzu wałeckim. Kilka lat temu sam z grupą znajomych wybrałem się pozwiedzać bunkier w Strzalinach, jednak wtedy jeszcze nie było możliwości wynajęcia przewodnika, a wejście nie było w ogóle zabezpieczone. Obiekt robi naprawdę duże wrażenie, szczególnie, że tylko niewielka jego część znajduje się ponad ziemią. Mega wrażenie robi również zejście klatką schodową kilkanaście metrów w dół, gdzie po zejściu ukazują nam się (niemające końca) korytarze. Muszę się przyznać, że byliśmy tam nielegalnie, bo oficjalnie był zakaz wchodzenia do środka bunkra ze względu na wiele wypadków osób, które przez swoją nieuwagę nadziały się na wystające pręty z sufitu czy z podłogi.

DSC_0008.jpg
Zejście do bunkra

Teraz, kiedy jest możliwość zwiedzania z przewodnikiem, sam muszę wybrać się na ponowne odwiedzenie góry, zwłaszcza, że wtedy przeszliśmy jedynie kilkadziesiąt metrów tymi korytarzami, a jeszcze wtedy w ogóle nie znaliśmy planu tego bunkra, co wywołało w nas pewne obawy co do wyjścia z drugiej strony. Dlatego po parunastu minutach wróciliśmy z powrotem. Wiem i radzę również każdemu, kto chciałby się tam wybrać, że obowiązkowo należy wziąć ze sobą bardzo dobrą latarkę, bo jednak światło tam zupełnie nie dociera, a ciemność sprawia, że jest tam bardzo tajemniczo i warto mieć uwagę na wspomniane pręty.


Na dzisiaj to wszystko jeśli chodzi o Wał Pomorski w Strzalinach. Zapraszam do komentowania postu oraz do kolejnej części o Wale Pomorskim, która (mam nadzieję) ukaże się szybciej od obecnej.

Jeśli ktoś chciałby zapoznać się z wcześniejszymi częściami serii to linki znajdują się poniżej:

  1. Szlakiem umocnień Wału Pomorskiego #1 - Wprowadzenie
  2. Szlakiem umocnień Wału Pomorskiego #2 - Wałcz (Deutsch Krone)
  3. Szlakiem umocnień Wału Pomorskiego #3 - Przesmyk Śmierci

Źródła:
www.polskaniezwykla.pl
www.bunkry.eu
www.madagaskar.pl


Post zgłaszam do Tematów Tygodnia #49
Temat nr 2

Komentarze

SortujNajlepsze